cześć!
Ola (Volha Bazukevich) · autorka Morze Rejsów
Mój romans z morzem zaczął się od zapachu.
Miałam sześć lat. Najpierw poczuliśmy zapach morza i wiatr, a dopiero potem zobaczyłam niebieską przestrzeń bez drugiego brzegu.
Czytaj moją historię
Od tamtej chwili chciałam zobaczyć morze jeszcze raz. I jeszcze. I jeszcze.
Trudno opisać dziecięcy zachwyt, ale jeśli pamiętasz swoje pierwsze spotkanie z morzem, pewnie wiesz dokładnie, o czym mówię.
Jak to możliwe, że ludzie o tym nie krzyczą?
W 2016 roku po raz pierwszy usłyszałam o rejsach wycieczkowych. Statek, który jest jednocześnie hotelem. Każdego ranka inne miejsce. Bez codziennego pakowania walizek. Restauracje, baseny, wieczorne przedstawienia i morze za oknem.
Nie mogłam uwierzyć, że taki sposób podróżowania istnieje i nikt nie mówi o nim na każdym rogu. Naprawdę. Dlaczego wszyscy nie krzyczą, jakie to jest świetne?
Od tamtej pory widok śladu za rufą nadal działa na mnie tak samo.
Pierwszy rejs? Od razu z dziećmi
W 2017 roku wybraliśmy TUI Mein Schiff i Zatokę Perską. Dzieci miały prawie dwa i cztery lata, mój mąż obawiał się kołysania, a ja nie mogłam doczekać się chwili, w której statek naprawdę ruszy.
Było opóźnione wypłynięcie, dramatyczne „Ola, to koszmar”, kasyno bez stołu do pokera i zachwycony dwulatek przy oknie. Właśnie wtedy wiedziałam już, że to nie będzie nasz ostatni rejs.
Potem sprawy trochę wymknęły się spod kontroli
Oczywiście w najlepszym możliwym sensie.
W ciągu jednego roku pojechaliśmy w trzy rejsy. Najpierw była Zatoka Perska. Później Europa z MSC i rodzicami mojego męża — bo przecież oni też powinni wiedzieć, jakie to jest wspaniałe. Zimą zabraliśmy moich rodziców na piętnastodniowy rejs po Karaibach z AIDA.
Później były Wyspy Kanaryjskie z AIDA, Alaska z Cunardem i kolejny rejs po Europie z MSC — tym razem z przyjaciółkami. Bo jak to możliwe, że one też nigdy wcześniej nie były w rejsie?


Po co powstało Morze Rejsów?
Bo podróży powinno być więcej. A rejsów — tym bardziej.
Ten świat jest zbyt piękny, żeby oglądać go wyłącznie na zdjęciach. Jest jeszcze tyle mórz, których nie widziałam, tyle portów, do których chcę wrócić, i tyle statków, które warto poznać.
Jednocześnie wiem, że pierwszy wybór potrafi przytłoczyć. Która linia? Jaki statek? Czy dzieci nie będą się nudzić? Czy będzie kołysało? Co naprawdę zawiera cena? Balkon czy kabina wewnętrzna? I dlaczego dwie niemal identyczne oferty po dodaniu wszystkich kosztów przestają być identyczne?
Dlatego tworzę Morze Rejsów. Pomagam znaleźć kilka rejsów, które pasują do rodziny, budżetu i sposobu podróżowania.
do zobaczenia na morzu!
Myślisz o swoim pierwszym albo kolejnym rejsie?